Czym jest transport intermodalny?

Transport intermodalny kontenerów to system przewozu towarów, który łączy różne gałęzie logistyki — najczęściej kolej, samochody ciężarowe i statki. Jego podstawą jest jedna zunifikowana jednostka ładunkowa, która jedzie całą trasę bez jakiejkolwiek ingerencji w sam towar. Zawartość pozostaje nienaruszona od momentu zaplombowania drzwi u nadawcy aż do ich otwarcia u odbiorcy. Kontener jest po prostu przeładowywany między kolejnymi środkami transportu. Dzięki temu całkowicie odpada konieczność ręcznego przenoszenia palet czy kartonów.

W praktyce taki proces wymaga dobrej koordynacji infrastrukturalnej — kluczową rolę odgrywają tu terminale intermodalne. To właśnie tam ciężkie suwnice błyskawicznie przenoszą ładunki między pojazdami drogowymi, wagonami i jednostkami morskimi. Standardowa operacja zaczyna się od podjęcia ładunku przez ciągnik siodłowy, który dostarcza go na bocznicę. Stamtąd trafia na platformę kolejową, a docelowo na statek. Utrzymanie towaru w jednym zamkniętym module przez całą podróż przynosi uczestnikom łańcucha dostaw konkretne korzyści:

  • Brak bezpośredniej ingerencji w ładunek — przeładowywany jest wyłącznie kontener, co obniża ryzyko uszkodzeń mechanicznych, pomyłek magazynowych i kradzieży.
  • Optymalizacja czasu operacji — standaryzacja wymiarów pozwala na zautomatyzowane urządzenia portowe i kolejowe, skracając czas obsługi na węzłach do minimum.
  • Redukcja kosztów i emisji spalin — transport drogowy ogranicza się do pierwszej i ostatniej mili, a główny odcinek trasy pokonuje kolej. To wyraźnie zmniejsza ślad węglowy i koszty frachtu.

Wyeliminowanie zbędnych operacji bezpośrednio na towarze to główny powód, dla którego systemy intermodalne zyskują popularność na całym świecie.

Transport morski kontenerów a kolej

Skuteczne połączenie frachtu oceanicznego z przewozami szynowymi polega na zbudowaniu spójnego łańcucha intermodalnego. Chodzi o to, żeby kontener przypłynął do doku i trafił prosto na platformę wagonową — bez otwierania, bez wyciągania palet. Transport kolejowy z portu w głąb kraju staje się wtedy naturalnym przedłużeniem długiej podróży morskiej. Żeby to działało, trzeba spełnić kilka rygorystycznych warunków operacyjnych. Gładkie przejście z pokładu statku na tory zależy przede wszystkim od zarządzania infrastrukturą portową i precyzyjnego obiegu informacji. Najważniejsze czynniki to:

  • Synchronizacja rozkładów — dokładne dopasowanie czasu przybicia statku do godzin odjazdów pociągów towarowych eliminuje wielodniowe oczekiwanie kontenerów na placach składowych.
  • Wydajność terminala — sprawna organizacja ruchu wewnętrznego i szybkie suwnice nabrzeżne pozwalają bezpiecznie przenieść towar prosto na wagony.
  • Wyprzedzające planowanie administracyjne — wczesne przygotowanie dokumentacji i rezerwacja miejsca w porcie skracają przestoje formalne do kilku godzin.

Dopilnowanie tych detali znacznie redukuje ryzyko opóźnień — co ma szczególne znaczenie, gdy planujesz np. dalekobieżny transport morski z Chin. Dobra synchronizacja chroni importerów przed kosztami przestojów i sprawia, że żegluga i kolej działają jak jeden mechanizm.

Jak działa multimodalny model przewozu?

Transport multimodalny w logistyce to forma integracji łańcucha dostaw, w której ciężar zarządzania całą operacją przejmuje jeden wyspecjalizowany podmiot. Podobnie jak w wariancie intermodalnym, wykorzystuje co najmniej dwa różne środki przewozu — na przykład statek oceaniczny i pociąg towarowy. Kluczowa różnica tkwi jednak w kwestiach formalno-prawnych: cały tranzyt odbywa się na podstawie jednej umowy. Zleceniodawca współpracuje z operatorem logistycznym (MTO — multimodal transport operator), który wystawia pojedynczy dokument przewozowy i bierze pełną odpowiedzialność za ładunek od punktu nadania do miejsca docelowego.

Przekazanie kontroli jednemu spedytorowi mocno odciąża przedsiębiorcę. W klasycznym wariancie intermodalnym każdy etap trasy bywa realizowany na podstawie odrębnych kontraktów — daje to nadawcy większą kontrolę, ale wymaga też zaawansowanej wiedzy i ciągłego zaangażowania. Wybór kompleksowej usługi multimodalnej przynosi importerom i eksporterom konkretne korzyści:

  • Przewidywalność kosztów — stała cena ustalana na początku współpracy ułatwia planowanie budżetu i eliminuje ryzyko ukrytych opłat na stykach różnych gałęzi przewozu.
  • Bezpieczeństwo prawne — operator ponosi pełną odpowiedzialność za terminowość dostaw, przestrzeganie praw przewozowych i stan towaru w całym łańcuchu.
  • Kompleksowa obsługa administracyjna — spedytor organizuje wszystkie dokumenty, często łącznie z odprawą celną, co ogranicza ryzyko opóźnień w terminalach.

Skupienie tych kompetencji w rękach jednego operatora wyraźnie upraszcza organizację pracy w firmach handlowych. Odpada konieczność budowania rozbudowanych działów spedycji, a przedsiębiorcy mogą skupić się na swojej podstawowej działalności.

Jakie kontenery i modele wybrać?

Konteneryzacja ISO ujednoliciła wymiary jednostek ładunkowych przeładowywanych między statkami a pociągami, co zrewolucjonizowało globalne łańcuchy dostaw. Wybór odpowiedniego sprzętu do konkretnego zlecenia bezpośrednio wpływa na bezpieczeństwo towaru i koszty operacji. Kluczowe kryterium to specyfika produktu — jego wielkość, stan skupienia i wrażliwość na warunki zewnętrzne. Warto też pamiętać, że podstawę rynkowych miar pojemności stanowią modele 20- i 40-stopowe, tworzące jednostkę przeliczeniową TEU.

Dobierając kontener, warto przeanalizować kilka podstawowych wariantów:

  • Standardowe (Dry Van / Dry Container) — uniwersalne, najczęściej spotykane, przeznaczone do ładunków niepodatnych na wahania temperatury. Stosowane w większości codziennych dostaw przemysłowych.
  • Chłodnicze (Reefer) — wyposażone w zintegrowany agregat utrzymujący precyzyjnie kontrolowaną temperaturę. Niezbędne przy przesyłaniu żywności, leków czy chemikaliów.
  • Specjalistyczne dla gabarytów (Open Top i Flat Rack) — jednostki z otwartym dachem lub w formie wzmocnionej platformy, umożliwiające załadunek ciężkich maszyn i elementów o niestandardowych wymiarach.
  • Cysterny (Tanktainer) — zbiornik osadzony w standardowej ramie, zaprojektowany do przewozu cieczy, gazów i materiałów niebezpiecznych.

Poza wymienionymi istnieją też warianty o podwyższonej wysokości, wentylowane czy składane. Trafny dobór modelu minimalizuje ryzyko uszkodzeń i przyspiesza operacje terminalowe na styku morza i kolei.

FCL czy LCL?

Kiedy już wiadomo, jaki sprzęt wybrać, zostaje jeszcze jedna decyzja: jak zagospodarować przestrzeń. Dylemat między FCL a LCL sprowadza się do analizy objętości towaru, budżetu i tego, jak bardzo zależy nam na terminie dostawy.

Wynajem pełnej jednostki (FCL) to rozwiązanie dla firm wysyłających duże partie — zazwyczaj powyżej 10 —15 metrów sześciennych. Towar jedzie bezpośrednio od nadawcy do odbiorcy bez dodatkowych manipulacji po drodze, co przekłada się na wyższe bezpieczeństwo i krótszy czas przewozu.

Model drobnicowy (LCL) polega na konsolidacji mniejszych ładunków od kilku różnych właścicieli w jednym kontenerze. Sprawdza się przy testowaniu nowych rynków, nieregularnych zamówieniach albo po prostu wtedy, gdy opłacanie całego kontenera nie ma sensu ekonomicznego. Trzeba jednak liczyć się z tym, że łączenie i późniejsza dekonsolidacja towaru w magazynach wydłużają czas realizacji zlecenia. Ostateczny wybór powinien wynikać z twardych danych: małe przesyłki opłaca się grupować, a duże, strategiczne przepływy realizować w całości.

Jakie są typy kontenerów?

Dopasowanie jednostki ładunkowej do specyfiki towaru to podstawa bezpiecznej operacji. Warianty standardowe są najbardziej uniwersalne, ale towar wymagający szczególnego traktowania wymusza sięgnięcie po rozwiązania dedykowane.

  • Dry Van / General Purpose – zamknięte jednostki do większości towarów suchych.
  • High Cube – podwyższona wersja modelu podstawowego, sprawdza się przy ładunkach o dużej objętości.
  • Kontener chłodniczy reefer – wyposażony w agregat utrzymujący zadaną temperaturę, kluczowy w przewozach żywności, farmaceutyków i kosmetyków.
  • Open Top i Flat Rack – moduły bez stałego dachu (zastąpionego demontowaną pokrywą) lub bez ścian bocznych i dachu, służące do załadunku ciężkich elementów ponadgabarytowych.
  • ISO Tank (Tank Container) – stalowa cysterna w ramie 20'DV, przeznaczona do transportu cieczy i gazów, w tym materiałów niebezpiecznych. Zbiornik mieści 6600 galonów (25 000 litrów), wymiary: wys. 2,39 m, szer. 2,35 m, dł. 3,90 m (standard 20' x 8' x 8.6'). Posiada górny i dolny zawór ułatwiający grawitacyjne opróżnianie.
  • Double Door i Side Door – konstrukcje z dodatkowymi wrotami na obu końcach lub na bocznej ścianie, ułatwiające manipulację paletami w ciasnych przestrzeniach magazynowych.

Właściwy dobór sprzętu przekłada się bezpośrednio na płynność operacji portowych i terminalowych — i wpływa nie tylko na ochronę ładunku, ale też na czas procedur przy zmianie środka transportu.

Jakie dokumenty są potrzebne?

Połączenie przewozu morskiego z lądowym wymaga bezbłędnego przygotowania formalnego. Wymiana kontenerów między statkiem a pociągiem opiera się na precyzyjnym przepływie informacji ujętym w znormalizowanych formularzach. Konkretny zestaw dokumentów zależy od towaru i trasy, ale zawsze bazuje na dowodach zawarcia umowy dla każdego odcinka.

  • Konosament B/L (Bill of Lading) – morski dokument przewozowy, który potwierdza przyjęcie ładunku na statek i uprawnia do jego odbioru w porcie docelowym.
  • List przewozowy kolejowy – formularz przypisany do lądowego etapu podróży, najczęściej w standardzie CIM (dla Europy) lub SMGS (dla kierunków wschodnich).
  • Faktura handlowa i packing list – zestawienie księgowe i specyfikacja pakunkowa, bez których nie można wycenić zawartości ani fizycznie zweryfikować przesyłki przed załadunkiem na wagony.
  • Certyfikaty i świadectwa specjalne – dodatkowe zaświadczenia o pochodzeniu, jakości lub bezpieczeństwie ładunku, wymagane przy określonych grupach towarów podlegających osobnym regulacjom.

Kompletna dokumentacja warunkuje sprawne operacje urzędowe — a kluczowa wśród nich jest odprawa celna kontenerów. Braki w formularzach niemal zawsze skutkują zatrzymaniem towaru w terminalu, co blokuje zmianę środka transportu i naraża importera na koszty przestojów.

Transport morski kontenerów a kolej w praktyce

W praktyce, transport morski kontenerów wraz z koleją, sprowadza się do zbudowania jednego zsynchronizowanego łańcucha. Kontener dociera do nabrzeża, zostaje przeładowany na wagon i jedzie dalej — bez otwierania ładunku. Osiągnięcie takiej ciągłości wymaga ścisłej koordynacji poszczególnych etapów.

Żeby transport kolejowy z portu przebiegł bez zakłóceń, operatorzy muszą zadbać o kilka kluczowych elementów:

  • Zgodność rozkładów jazdy – precyzyjne dopasowanie daty wejścia statku do portu z godzinami odjazdów pociągów towarowych minimalizuje czas oczekiwania kontenerów na nabrzeżu.
  • Sprawność obsługi terminalowej – wydajny sprzęt przeładunkowy pozwala sprawnie podjąć kontenery z pokładu i przenieść je bezpośrednio na tory.
  • Wcześniejsza organizacja miejsca – zarezerwowanie przestrzeni składowej przed przypłynięciem ładunku zapobiega wąskim gardłom, szczególnie przy masowym transporcie morskim z Chin.

Dobre zaplanowanie tych działań fizycznie skraca czas, jaki towar spędza w strefie tranzytowej. Odpowiednia synchronizacja ogranicza postoje i ryzyko opóźnień, eliminując z budżetu niepotrzebne opłaty demurrage detention za przetrzymanie sprzętu.

Jak wygląda przeładunek w porcie?

Przeładunek to kluczowy punkt styku między drogą wodną a lądową — polega na bezpiecznym przeniesieniu kontenerów z pokładu statku na tory lub place składowe. Standaryzacja wymuszona przez konteneryzację ISO sprawia, że kontenery zmieniają środek transportu bez jakiejkolwiek ingerencji w towar wewnątrz.

Fizyczna ścieżka ładunku w terminalu przebiega według stałego schematu. Suwnice nabrzeżne zdejmują kontenery z pokładu statku i przekazują je na ciągniki terminalowe albo odkładają w wyznaczonej strefie placu składowego. Stamtąd sprzęt manipulacyjny przenosi je na oczekujący wagon towarowy lub inny pojazd. Cały ten ciąg wymaga bezbłędnej synchronizacji z rozkładem jazdy pociągów i aktualną dokumentacją przewozową.

Sprawnie zarządzany terminal potrafi skrócić ten cykl do minimum — skład formuje się szybko i towar rusza w dalszą trasę bez zbędnych postojów.

Ile trwa transport morski i kolejowy?

Czas tranzytu to jedno z kluczowych kryteriów wyboru gałęzi transportu w logistyce międzykontynentalnej. To właśnie on determinuje sposób planowania zapasów i bezpośrednio wpływa na okres zamrożenia kapitału w towarze.

Transport morski z Chin do Europy zajmuje zazwyczaj od 30 do 45 dni. Fracht oceaniczny ma najniższy koszt operacyjny i ogromną pojemność jednostek — idealnie sprawdza się przy masowych zamówieniach. Długi czas przewozu niesie jednak ryzyko opóźnień, choćby przez złe warunki pogodowe czy kongestię w terminalach.

Kolej oferuje znacznie szybszą alternatywę — czas tranzytu skraca się do 14 —20 dni. Transport kolejowy z portu lub z głębi lądu plasuje się w środku stawki pod względem kosztów: szybszy niż fracht oceaniczny, ale wyraźnie tańszy od lotniczego. Ograniczeniem jest mniejsza przepustowość pojedynczego pociągu i uzależnienie od stanu infrastruktury torowej na głównych korytarzach.

Dla pełnego obrazu warto wspomnieć o transporcie lotniczym. Samoloty realizują dostawy w zaledwie 2–7 dni, niezależnie od lądowych szlaków i kolejowych wąskich gardeł. Najwyższa prędkość oznacza jednak zdecydowanie najwyższe koszty — ta opcja ma sens wyłącznie dla najbardziej pilnych przesyłek. Świadome operowanie tymi trzema wariantami pozwala precyzyjnie równoważyć budżet firmy z wymaganiami terminowymi odbiorców.

Jakie są koszty i opłaty?

Budżetowanie dostaw intermodalnych wymaga uwzględnienia znacznie więcej czynników niż tylko podstawowe stawki za przewóz. Całkowite koszty zależą od wybranej trasy, dostępności miejsca na statkach i pociągach oraz rodzaju ładunku. Żeby dobrze zaplanować rachunek, warto dokładnie poznać strukturę cenników operatorów. Oprócz bazowego frachtu morskiego i kolejowego, armatorzy i terminale doliczają szereg narzutów, które mogą istotnie podnieść finalną kwotę.

Kalkulacja kosztów w modelu łączącym statki z koleją opiera się na kilku stałych i zmiennych elementach:

  • Fracht bazowy — fundament całego rachunku, obejmujący fizyczny transport drogą wodną i lądową. Jego wysokość reaguje na sezonowość, globalny popyt na przestrzeń ładunkową i ewentualne zatory na kluczowych szlakach.
  • Korekty BAF i CAF — wskaźniki wyrównawcze chroniące rentowność armatora. BAF (Bunker Adjustment Factor) kompensuje wahania cen paliw, CAF (Currency Adjustment Factor) zabezpiecza przed niekorzystnymi zmianami kursów walutowych.
  • Koszty obsługi THC (Terminal Handling Charges) — pokrywają operacje portowe: rozładunek ze statku, manipulacje na placu i załadunek na wagon. Należy je uwzględniać zawsze, bo stanowią stały element taryfy każdego hubu przeładunkowego.
  • Opłaty demurrage detention — kary za przetrzymanie sprzętu armatorskiego ponad ustalony czas wolny. Demurrage nalicza się, gdy pełny kontener zbyt długo czeka na odbiór w terminalu; detention obowiązuje przy opóźnionym zwrocie pustej jednostki do depozytu.

Najniższy całkowity koszt operacji osiągniesz przez perfekcyjną synchronizację przybycia statku z odjazdem pociągu. Wcześniejsze dopięcie formalności celnych, sprawny obieg dokumentów i terminowy odbiór towaru pozwalają całkowicie wyeliminować ryzyko kar za nieplanowane postoje.

Na co uważać przy łączeniu transportu?

Zintegrowanie transportu morskiego z koleją przynosi duże korzyści logistyczne, ale wymaga precyzyjnego zgrania w czasie. Każde odchylenie od harmonogramu rodzi ryzyko efektu domina, który zaburza cały łańcuch dostaw. Skuteczne zarządzanie takim procesem polega na wczesnym identyfikowaniu zagrożeń i szybkim reagowaniu. Luki w komunikacji albo brak elastyczności błyskawicznie przekładają się na nieplanowane wydatki.

Ryzyko opóźnień i nieplanowanych kosztów

Największym zagrożeniem w relacjach intermodalnych są nieprzewidziane przesunięcia w rozkładach rejsów i kursach pociągów. Kiedy statek wpływa do portu z opóźnieniem, zarezerwowany wcześniej skład wagonów nierzadko odjeżdża pusty. Z kolei opóźniona kolej zmusza towar do długiego oczekiwania na placu przeładunkowym. W takich momentach szybko rośnie ryzyko dodatkowych opłat — zbyt długie pozostawienie kontenera w obrębie portu generuje kary za każdy kolejny dzień postoju (demurrage detention), co obniża opłacalność całej operacji.

Sprawdzona profilaktyka i synchronizacja

Żeby skutecznie ograniczyć przestoje, odpowiednie procedury trzeba wdrożyć na długo przed fizycznym przybyciem kontenera. Zarządzanie ryzykiem powinno obejmować:

  • Wcześniejsze przygotowanie dokumentów — skompletowanie certyfikatów, konosamentów i deklaracji pozwala na natychmiastowe zwolnienie ładunku. Braki w formalnościach celnych niemal zawsze skutkują wstrzymaniem towaru na terminalu.
  • Rezerwacja miejsca w terminalu — wczesne awizowanie ładunku gwarantuje płynną obsługę przez operatorów portowych. W okresach wzmożonego ruchu brak potwierdzonych slotów mocno wydłuża czas oczekiwania na podjęcie kontenera przez przewoźnika lądowego.
  • Bieżąca synchronizacja rozkładów — dopasowanie przewidywanej daty wyładunku do rzeczywistego harmonogramu odjazdów kolei ogranicza zbędne magazynowanie. Warto zakładać bufory czasowe, które zamortyzują ewentualne zatory podczas pracy dźwigów i suwnic.

Płynne przejście między statkiem a pociągiem zależy ostatecznie od proaktywnego działania zespołu odpowiedzialnego za logistykę. Stały monitoring ładunku chroni budżet operacyjny i pozwala dotrzymać terminu dla odbiorcy końcowego.

Jakie porty i terminale mają znaczenie?

Efektywność łączenia frachtu oceanicznego z liniami żelaznymi zależy bezpośrednio od infrastruktury wybranego węzła logistycznego. Liczy się przede wszystkim rozbudowane zaplecze kolejowe i sprawne terminale przeładunkowe. Parametry techniczne tych obiektów decydują o tym, czy kontener płynnie trafi z pokładu statku na wagony. Przy obsłudze relacji dalekobieżnych — jak transport morski z Chin — wydajność infrastruktury brzegowej to fundament stabilnego łańcucha dostaw.

Na polskim wybrzeżu wyróżniają się trzy główne ośrodki zapewniające sprawną obsługę systemów multimodalnych:

  • Gdańsk — dysponuje największą przepustowością i głębokowodnymi nabrzeżami, co pozwala przyjmować największe oceaniczne kontenerowce i organizować transport kolejowy z portu w głąb Europy.
  • Gdynia — oferuje rozbudowaną sieć terminali kontenerowych wyspecjalizowanych w ekspresowej ekspedycji regularnych składów towarowych jadących na południe kontynentu.
  • Szczecin-Świnoujście — tworzy kompleks portowy stanowiący punkt przeładunkowy dla ładunków kierowanych na rynki zachodnie i do skandynawskich partnerów handlowych.

Najlepsze rezultaty daje bezpośrednie zintegrowanie strefy brzegowej z terminalem intermodalnym oferującym stałe okna czasowe dla pociągów. Towar pozostaje zamknięty w tym samym kontenerze przez całą trasę, a operatorzy suwnic zmieniają wyłącznie środek transportu. Taka organizacja skraca czas postoju na placu, obniża koszty operacyjne i ogranicza ryzyko uszkodzenia ładunku podczas manipulacji sprzętem ciężkim.

Dlaczego Baltic Hub ma znaczenie?

Terminal Baltic Hub to największy i jedyny głębokowodny obiekt tego typu na Morzu Bałtyckim, pełniący ważną funkcję w europejskim łańcuchu dostaw. Infrastruktura pozwala na bezpośrednią obsługę największych statków transoceanicznych — bez konieczności wcześniejszych przeładunków w zachodnich portach, co wyraźnie przyspiesza np. transport morski z Chin. Niedawna rozbudowa strefy T3 zwiększyła roczną przepustowość o 1,5 mln TEU, podnosząc całkowite możliwości operacyjne do 4,5 mln TEU.

Taka przepustowość umacnia pozycję Gdańska jako centrum logistycznego dla całej Europy Środkowo-Wschodniej. Zintegrowane zaplecze kolejowe pozwala na szybki transport intermodalny kontenerów wprost do docelowych rynków, minimalizując przestoje i obniżając koszty dystrybucji.

Jakie trendy zmieniają ten rynek?

Zmiany w globalnych łańcuchach dostaw sprawiają, że transport intermodalny kontenerów ewoluuje w kierunku szybszych, bardziej ekologicznych i zautomatyzowanych rozwiązań. W perspektywie 2025–2028 płynna integracja szlaków wodnych i żelaznych staje się standardem planowania operacji towarowych. Branża logistyczna kładzie obecnie największy nacisk na dekarbonizację, cyfryzację infrastruktury i rozwój międzynarodowych korytarzy handlowych, które systematycznie skracają czas tranzytu.

Rozwój korytarzy handlowych i krótsze czasy tranzytu

Kluczowym kierunkiem zmian jest optymalizacja połączeń lądowych na linii Azja–Europa. Obok tradycyjnych tras oceanicznych coraz większe znaczenie zyskuje korytarz środkowy (Middle Corridor) i rozbudowa infrastruktury w ramach Nowego Jedwabnego Szlaku. Dzięki inwestycjom w te szlaki średni czas przewozu z Dalekiego Wschodu do Unii Europejskiej spadł w 2025 roku do 10–16 dni, choć nowsze prognozy dla głównych nitek utrzymują ten czas w granicach 12–18 dni. To szybsza alternatywa dla klasycznego transportu morskiego z Chin, która ułatwia importerom elastyczne zarządzanie zapasami. Równolegle w Europie rozwija się inicjatywa CERE-x, łącząca Niemcy, Czechy, Słowację i Węgry — co usprawnia dystrybucję towarów po wyładunku w portach.

Cyfryzacja, ekologia i nowoczesne technologie

Zwiększenie przepustowości i bezpieczeństwa ładunków wymaga nowoczesnego zaplecza technicznego. Operatorzy wdrażają automatyzację procesów w terminalach przeładunkowych oraz systemy takie jak ERTMS, które efektywniej zarządzają ruchem na torach. Transformacja gospodarcza wymusza inwestycje w zieloną energię, wpisując się w szerszy trend dekarbonizacji łańcuchów dostaw. Zmienia się też struktura przesyłek — rośnie zapotrzebowanie na przewóz produktów wrażliwych na temperaturę, a udział kontenerów chłodniczych reefer wzrósł o 20% rok do roku.

Postępująca modernizacja europejskiej i azjatyckiej infrastruktury docelowo zminimalizuje ryzyko opóźnień operacyjnych. Zastosowanie kolei dużych prędkości w obrocie towarowym sprawi, że transport multimodalny w logistyce stanie się jeszcze niezawodny i odporny na globalne zawirowania.